Zjednoczone Socjalistyczne Królestwo Hirschbergii i Weerlandu
Grudnia 04, 2021, 09:17:16 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
 
   Strona główna   Pomoc Szukaj Kalendarz Zaloguj się Rejestracja  
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Aramil von Richtoffen  (Przeczytany 291 razy)
Tobiasz von Richtoffen-Deithven
Człowiek Pracy
****

Posłuch 1
Offline Offline

Wiadomości: 2837



Zobacz profil Email
« : Lipca 12, 2014, 03:46:34 »

Pod drzwiami kancelarii Uniwersytetu leży owy opis.



Aramil von Richtoffen
 Aramil urodził się 23 czerwca 1800 roku, we wsi Richtoffen, obecnie już opuszczonej. Był on synem Erbokańskiego żołnierza i Surmeńskiej Szlachcianki. O jego ojcu wiadomo tylko tyle że był 22-letnim najemnikiem, pochodzącym z Erboki. Jego matka wywodziła się z bogatej, Surmeńskiej rodziny, ze szczyptą krwi Surmalajskiej.
 Gdy ojciec Aramila, był na misji w Surmenii, poznał jego przyszłą matkę. W ukryciu się ożenili, a kobieta zaszła w ciążę. Po trzech miesiącach ukrywania ciąży, jej ojciec zaczął coś podejrzewać. Zamknął szlachciankę w lochu, i zaczął wymyślać jak tu efektywniej ukarać córkę, lecz ona była sprytna i wymknęła się spod jarzma ojca. Całymi dniami piłowała kamieniem kraty w oknach celi, a gdy uznała że ma już dość, podjęła próbę przeciśnięcia się. Udało jej się, lecz zabrało to masę energii. Uciekła. Ku jej zdziwieniu, ojciec nie posłał nikogo w pościg za nią. Od tego momentu, ponad 4 miesiące szlachcianka ukrywała się po wioskach. Gdy już była w 8 miesiącu ciąży, znajdowała się akurat we wiosce Richtoffen. Zaczęła rodzić, poród przyjął miejscowy kapłan. Zmarła chwilę po urodzeniu dziecka, nadała mu imię- Aramil.
 Pierwsze lata życia Aramila były trudne. Jeszcze jako niemowlę, wyżej wymieniony duchowny- Otto, wysłał go do orientyki statkiem "Ciemnogród', chowając go pomiędzy kulami w magazynie amunicji. "Ciemnogród" przeszedł wiele bitew, zatonął u wybrzeży Dalmacji. Nikt nawet nie zauważył braku płaczu, nawet marynarze doglądający do magazynu. Okazał się że dwa dni po katastrofie, na brzeg, wraz ze szczątkami zostały wyrzucone trupy. Osoby je przeszukujące usłyszały płacz dziecka. Zdumieni łupieżcy, czy tam inne hieny cmentarne, chórem powiedziały słowa " Co jest martwe nie może umrzeć, lecz odradza się twardsze i silniejsze." Tak też się stało
 Przeszukiwacze, oczywiście żądni zysku, sprzedali dziecko średniozamożnej, Węgierskiej,  rodzinie kupieckiej. Aramil wylądował w Budapeszcie. Jego przybrany ojciec zwał się Laszlo, a matka Bogna. Nie pamięta się nazwy ich rodu, bo Aramil nie lubiał o tym mówić. W wieku 6 lat, ojciec Aramila wziął go na prywatne nauczanie. Nauczył go jazdy konnej, łucznictwa i kusznictwa, a także szermierki. Po południu uczył go historii, Węgierskiego, a także innych przedmiotów humanistycznych. Wieczorami udawali się na polowania i robili ogniska. Aramil stał się mistrzem survivalu, a nauk ścisłych uczył się w miarę samemu. Gdy imał 14 lat, ojciec posłał go do Wojskowej, Cesarsko-Królewskiej Szkoły Technicznej, na kierunku inżynieryjnym. Po dwóch latach nauczania, poznał pewną kobietę. Była to córka bękarcia Cesarza, Katarzyna Habsburg-Wien. Służyła ona w kuchni Cesarsko-Pałacowej, gdzie czasami przybywał Aramil po zaopatrzenie dla wyższych oficerów. Pierwszy raz spotkali się gdy Aramil kłócił się z szefem kuchni o transport kawioru dla oficera Hans'a von Salzburg. Katarzyna wykorzystała swoje wpływy i znajomość z owym oficerem zażegnując kłótnię. Aramil zakochał się od pierwszego wejrzenia, Katarzyna była rudowłosa, miała głębokie, niebieskie oczy i niewysoki wzrost. Jej włosy były długie i lśniące. Aramila podziwiła odwaga i opanowanie Katarzyny. Wiedział że to idealna kobieta dla niego. Zdobycie jej nie było trudne. Nikt nie chciał być z bękartem, a Aramil sam nim był. Szybko zaprzyjaźnił się i zdobył względy Kasi. Wkrótce okazało się że Kasia jest w ciąży. Aramil za stypendium i pieniądze ojca kupił mieszkanie koło Szkoły i kontynuował naukę.
Miesiące mijały szybko, a wkrótce Aramil miał zostać wysłany na front. Katarzyna urodziła mu syna, nadali mu imię Fryderyk. Aramil jednak długo nie nacieszył się synem. Został wysłany do Pragi w celu stłumienia Czeskiego buntu. Szkołę ukończył w trybie przyspieszonym i wysłano go do korpusu inżynieryjnego. Zajmował się tam głównie budowaniem umocnień, ale wkrótce czekała go ambitniejsza misja. Miał zbudować kładkę pod mostem Św. Wacława i umieścić tam beczki z prochem, a gdy będą przechodzić siły Czeskie, zdetonują go. Oczywiście nic nigdy nie obchodzi się bez incydentów. Gdy Aramil i jego towarzysze budowali kładkę, jakiś pijany Czech, z niewiadomych powodów płynący rzeką, zaczął krzyczeć na alarm. Z racji tego że pod most dostać się jest niełatwo, to mieli jeszcze trochę czasu.  W pośpiechu zawiesili ostatnie fragmenty kładki i zaczęli turlać pod filary beczki z prochem. Z drugiego brzegu strzelali do nich Czesi, chociaż pod ostrym kątem. Z górnej strony mosty zaczęli już zrzucać drabinki, a Aramil i kompania nie mieli wielu kul do sztucerów. Gdy ostatnia beczka była już pod filarem, Czesi byli już na kładce. Aramil rzucił się w ucieczkę, lecz zagroził mu jeden Czech. Najgorsze było yo że oni mieli siekiery i ciupagi, a Aramil tylko nóż. Teraz nauki Laszla przydały się. Czech się zamachnął, Aramil zrobił unik, Czech zaatakował go od boku, Aramil kucnął, chciał zmęczyć przeciwnika. Gdy Czech chciał wykonać potężny cios z nad siebie, Aramil szybkim ruchem wbił mu sztylet prosto w serce. Wygrał. Wykorzystał sytuację zamętu i uciekł.
 Dostał za tą akcję Order Wojenny którego nazwę zapomniano, zaginął wraz z sztucerem w podziemiach zamku Richtoffen. Otrzymał także awans, na porucznika, pomimo tego że akcja się nie udała, wykazał się wielką odwagą. Bunt Czechów szybko się skończył, Aramil wrócił do domu. Powitał go już dwuletni syn. Aramil zrozumiał że rodzina jest najważniejsza, poświęcił się swojej żonie i synowi. Przeprowadzili się do Austriackich Włoch, niedaleko mieli do gór, niedaleko do morza. Zakupili trochę ziemi i mały dwór. Richtoffen miał pieniądze z żołdu i premii. Na swoich włościach wybudował winnice i poszerzył je w stronę morza, zależało mu na stoczni, Laszlo nauczył go handlu i praw ówczesnej gospodarki. Aramil stał się popularny w swojej okolicy. Austriacki weteran i właściciel ziemski to nie codzienność. Został nawet honorowym obywatelem pobliskiej wioski rybackiej. Richtoffen wykorzystał tą sytuację, sfinansował rozbudowę tej wioski i zbudował duży port. Miesiące mijały, do portu zawijały bogate i potężne statki, Aramil sprzedawał wino i zbijał kokosy. Katarzyna znowu zaszła w ciążę. Aramil liczył tym razem na córkę, jego życzenie spełniło się. Katarzyna urodziła piękną dziewczynkę, zdecydowali się na imię Ewa. Aramil z racji posiadania już ziemi, uzyskał szlachecki przedrostek "von". Richtoffen przekazał nadzór nad handlem swojemu Węgierskiemu, przyrodniemu bratu. Zaczął edukować i szkolić Fryderyka. Nakazał jednakże budowę statku "Mediolan". Wkrótce owy okręt zbudowano, była to typowa dla otaczającej kultury galera. Posiadała 6 dział na dziobie i 8 na każdej z burt, razem były to 22 niszczycielskie armaty. Aramil dowodził statkiem wraz z 5-letnim Fryderykiem, Ewę i Katarzynę zostawił na lądzie. Wypłynęli latem, pomimo sprzeciwu Katarzyny. Zostawili dziewczyny pod opieką przyjaciele Aramila, z czasów buntu, Adolfa von Breslau. W porcie został także Brat Richtoffena Lajos. Wypłynęli latem, skierowali się w stronę Dreamlandu, Richtoffen nie wiedział o swoich Morenickich korzeniach, popłynęli tam w celach handlowych.
 Żeglowali długo, mijały miesiące a na "Mediolanie" kończyła się żywność, wiązali już koniec z końcem. Gdy już Fryderyk jadł ostatnią kiełbasę, na horyzoncie pojawił się ląd, to były wyspy Dreamlandzkie. "Mediolan" zawinął na szybko do Mariboru, sprzedał trochę Dóbr, kupił nowe i ruszył na Dreampolis. Aramil czuł że w tym mieście zdarzy się coś ważnego. Richtoffenowi został pęczek kiełbasy, surowa, słona wołowina i dwie butelki wina. Z "Mediolanu" wypisali się wszyscy marynarze. Richtoffenowie musieli jakoś zarobić, i to szybko. Owa sytuacja podwójnie zadziwiła naszego bohatera, przecież wina powinien mieć pod dostatkiem, a załoga zawsze była mu wierna, coś tu nie grało. Aramil uznał że zajmie się tym w następny dzień, było już późno, a na wyspie padał śnieg. Wynajęli pokój w gospodzie, za 6-letniego syna dał 2 Dreamy, a za siebie 8. Pokój był jednak wart tej ceny. Posiadał własną biblioteczkę i duże dwuosobowe łoże. Obaj byli tak zmęczeni że od razu udali się spać. W ciągu kliku najbliższych dni Aramil tylko rozmyślał, pił i spał, a Dreamy się kończyły. Nie mógł nawet poprosić Żonę o wysłanie pieniędzy, ponieważ wtedy Dreamland i Austria nie miały dobrych stosunków, pieniądze odebraliby na granicy. Pewnego ranka, gdy Richtoffen był na porannym kacu, wpadł w końcu na pomysł. Uznał że praca bylejaka u bylekogo jest nie dla niego, i stwierdził że wystąpi w zbliżającym się turnieju. Takich imprez nie organizowano od setek lat, ale miejscowy przedsiębiorca (i kupiec), największy bogacz w mieście, obchodził 50 urodziny i zażyczył sobie turnieju. Wszystko miało się odbyć w stylu średniowiecznym, było go na to stać. Aramil znał kodeks rycerski i potrafił walczyć, jego syn mógłby zostać także jego giermkiem, oczywiście tylko na czas turnieju. Nie miał już nic do stracenia, zapisał się u mistrza gry, na kopie (tzw. szranki), miecze i strzelanie z łuku. Za ostatnie pieniądze kupił starą, kolczugową zbroję, szablę, tarczę (przy okazji zlecił jej pomalowanie) na której widniała biała czaszka w koronie hrabiowskiej i łuk wraz ze strzałami. Wypożyczył także na dwa dni konia, a kopie dadzą mu na miejscu, za darmo. Aramil grał va bank.
 Nastąpił dzień turnieju. Na wcześniej przygotowanym miasteczku turniejowym leżał miękki śniegowy puch. Nie było tam ani za ciepło, ani za zimno. Wiał także lekki wietrzyk unoszący herby szlachty przy namiotach. Namiotów było aż po horyzont, zjechali się zamożni z całego Królestwa, nie często rozgrywa się turnieje w XIX wieku. Namioty były stare i nowe, duże i małe, kwadratowe i okrągłe, kolorowe i szare. Z każdych wydobywały się różne dźwięki, hulanki, dyskusji, biesiady czy rozkoszy. Pośrodku wszystkich namiotów był bazar z zapasami i surowcami dla przybyszów, a obok niego, odgrodzone płotkami zostało pole bitwy na planie sześciokąta. Po przeciwnej stronie pola stanęła drewniana trybuna dla jubilata i jego gości. Aramil i Fryderyk nie mieli namiotu. Od razu udali się w stronę barierek w pełnym uzbrojeniu. Aramil wziął syna na plecy aby mógł wszystko zobaczyć, a było co oglądać. Bogacz wymówił swoje przemówienie w nieznanym Aramilowi języku, a następnie jego tłumacz omówił zasady turnieju. Najpierw miała się odbyć kwalifikacja w formie historycznej bitwy drużyna na drużynę. Następnie ci co przeżyli stawali do zawodów strzelania z łuku, a na koniec 8 najlepszych strzelców, w dwóch grupach po cztery osoby, miały zmierzyć się w szrankach. Dwóch najlepszych rycerzy zostaje nagrodzonych. Za pierwsze miejsce 10 000 Dreamów, a za drugie bogacz oferuje rękę swojej siostrzenicy. Aramil wiedział że nie może się już wycofać, musi wybrać bo druga żona mu nie potrzebna. Po wygłoszeniu przemówienia, zasad i regulaminu turnieju, czas było na właściwą jego część. Wezwano rycerzy do walki. Jako pierwsza miała się odbyć historyczna bitwa o której Aramil nigdy nie słyszał. Na wcześniej odgrodzonym terenie stanęło naprzeciw sobie ponad 200 wojowników w dwóch równych grupach. Niektórzy żołnierze dostali rolę dowódców, część z nich wykrzykiwała komendy. Aramil nic nie rozumiał, ale w każdym razie ustawił się w szyku bojowym wraz z innymi. Róg zadął. Obie armie ruszyły na siebie niczym bersekerzy w szarży, na śmierć i życie. Czas jak by spowolnił. W górę uniosły się miecze, sztylety, topory czy maczugi. Na wietrze powiewały spokojnie szlacheckie herby. Krzyki bojowe ucichły. Aramil biegł patrząc uważnie przez przyłbicę hełmu. Widział przed sobą 3 wrogich rycerzy. Na cel wybrał sobie środkowego z koroną na czarnym tle na tarczy. Wyglądał na godnego przeciwnika. Aramil, znając już swój cel przyspieszył tempa. Wybił się przed swoich i niczym dowódca poprowadził ich do boju. Richtoffen wiedział że nie może zawieść swojego syna stojącego teraz przed polem bitwy. Nadszedł czas. Wrogowie się zbliżali. Tarcze się zderzyły... The king and his men, stole the queen from her bed...
 Bitwa się zakończyła. Strona Aramila wygrała. Razem pozostało około 50 rycerzy. Aramil powalił trzech mieczem, a czwartego z ciężkiej rycerskiej rękawicy. Dzięki jego zwrotności unikał ciosów i był gotowy na następną walkę. Kolejną konkurencją było łucznictwo. Aramil miał czas by wypocząć, dla niego to była sama przyjemność. Jak przewidywał, udało mu się.  Pokonał punktowo prawie wszystkich i zakwalifikował się do ostatniej ósemki. W "Zwycięskiej" Ósemce oprócz niego był jeszcze Kuzyn Króla Tomasz i jego Przyrodni Brat Marek, syn owego Jubilata Martin, stary korsarz Daniel, Pirat Hans, weteran Gwardii Królewskiej Filip i Młody Kapral Wojsk Królewskich, we wspaniałej zbroi i potężnej postury- Jakub. Tak się składa że do drużyn było losowanie, lecz i tak Richtoffen sądził że ustawione. Aramil trafił do drużyny z Hansem Jednookim, Filipem z Krwawych Pól i Jakubem Bękartem. Aramil popytał i dowiedział się co nieco o swoich towarzyszach. Hans był znanym w tej okolicy piratem. Jego głównym celem było zemszczenie się na Korsarzu Danielu za oko i statek. Na tarczy posiadał krwawiące, duże, czerwone oko. Filip był starym weteranem z Gwardii. Jego czasy już mijały i chciał przed śmiercią zabić chociaż jednego ze swoich dawnych panów. Jego herbem była przenikająca, jaskrawa biel, i tyle, staruszek był skromny, czego nie można powiedzieć o jego zbroi. Ostatnią i najciekawszą postacią był Jakub, zwany Bękartem. Podobno kiedyś żył na dworze Króla w sekrecie. Mówi się że to syn samego władcy, bądź jednego z jego strażników. Sam nie chce o tym mówić, tłumacząc że przyjdzie na to czas. Na swojej tarczy posiadał szarawego krakena. Jego głównym celem było zdobycie pieniędzy i chwały, chociaż mówi się że ma inne plany. Walka miała nastąpić następnego dnia. Aramil powrócił do Fryderyka i mu wszystko opowiedział. Następnie kazał wyszczotkować konia i wypolerować zbroję. Nie ostrzył miecza, wolał go mieć z dzisiejszej krwi.
 Dzień przeznaczenia. Trybuny i otoczenie było pełne. Pole uczyniono bardziej kwadratowym. Usunięto także z niego śnieg. Zrobiło się błoto. Na pole wjechali rycerze w pełnej zbroi, witani oklaskami. Niektórzy większymi, a inni mniejszymi. Aramil został powitany tymi pierwszymi, obecność cudzoziemca zwiększała zainteresowanie. Bojownicy ustawili się na pozycji. Giermkowie podchodzili do każdego z kolei i zakładali hełmy. Hełm Aramila był najzwyklejszy, pasujący do czaszki. Hełm Bękarta był jak by złapany przez macki. Ten od Hansa posiadał na górze oko, a od Filipa Biały Pióropusz. Obaj Członkowie rodu Królewskiego otrzymali hełmy z koroną. Tarcze mieli złote, Korsarz był cały czarny z kapeluszem zamiast hełmu. Syn kupca zaś posiadał na tarczy złoty kielich na niebieskim tle i złotą zbroję. Rycerze zamknęli przyłbice i przygotowali kopie. Szereg był ustawiony. Rozległ się dźwięk rogu. Konie ruszyły, najpierw spokojnie, potem przyspieszając. Aramil miał przed sobą Marka, patrzył tylko na niego, skupił swój wzrok na jego hełmie. Teraz liczył się tylko przeciwnik. Uniósł kopię i wycelował ją w sam środek wrogiej Tarczy. -Boże dopomóż. Koń ruszył z całą mocą jaką dał mu stwórca. Na placu rozległ się odgłos łamanego drewna i różne krzyki. W wytłumionym hełmie Aramil słyszał tylko bicie własnego serca. Uderzył kopią w sam środek złotej korony na tarczy. Tarcza roztrzaskała się na najmniejsze kawałki. Marek upuścił z bólu kopię, a kopia Aramila leciała dalej. Z impetem trafiła w lewe ramię przeciwnika zbijając go z konia. Czas przyspieszył. Richtoffen zdjął szybko hełm by sprawdzić jak wygląda sytuacja na polu bitwy. Jego głowę przeniknęło setki odgłosów. Rozpaczy i szczęścia. Hans wyrwał głowę Korsarzowi, lecz sam spadł z konia. Filip zabił Tomasza wbijając mu kopię w samo serce, lecz wyzionął ducha, prawdopodobnie ze starości. Wśród krzyków i zgiełku Aramil zrozumiał że Syn Kupca nie żyje. Jego Matka płakała ze smutku. Lecz Ojciec wyglądał na szczęśliwego, widocznie musiał go nie lubić. Jakub bez żadnej rysy wyszedł cało z pojedynku. Przyszedł czas na rozdanie nagród, wygrani jeszcze w zbroi podjechali pod trybuny. Aramil był pewien że Jakub dostanie siostrzenicę, czemu bogacz miał płacić komuś za zabójstwo syna. Jednak Richtoffen się zawiódł. Decyzja Jubilata była zaskakująca. Aramil dostał siostrzenicę i małą sumkę do tego, a Jakub 10000 Dreamów. Zrezygnowany Aramil wziął dziewczynkę na plecy, odebrał sakiewkę, sprzedał bylekomu zbroję i olewając gratulacje i ludzi udał się od razu w stronę portu. Wziął kilku pierwszych ludzi z ulicy, zaoferował pieniądze za służbę, kupił trochę miejscowych towarów i ruszył "Mediolanem" w drogę powrotną. Nigdy później nie mówił o swojej wyprawie do Dreamlandu. Wszystko wiemy z opowieści prawie 7  letniego wówczas Fryderyka. Tym razem prądy i watry nie były takie dobre. Dopłynęli do domu gdy Fryderyk miał 9 lat, a Aramil 25. Po drodze dowiedzieli się że dziewczyna nazywa się Augustyna van der Dreamland i że ma tyle samo lat co Fryderyk. Gdy przybili do niezmiennego portu, powitała ich Katarzyna i 5 letnia Ewa. Z początku Katarzyna nie ucieszyła się na widok kolejnego dziecka, ale z czasem do tego przywykła. Aramil miał plany co do Augustyny.
 Lata mijały, a okolica robiła się coraz bogatsza. Aramil posłał Fryderyka do Szkoły Morskiej Armii C.K. W 1836 urodził się Otto. Augustyna była wychowywana z Ewą przez Katarzynę na panią domu. Rok po narodzeniu Otta, Augustyna (według planów Aramila) ożeniła się z Fryderykiem, wówczas 21-letnim Oficerem Marynarki. W 1844 urodziło się ostatnie dziecko Aramila- Manfred. Nie był zbyt planowany. 2 lata później Otto pojechał do Seminarium w Rotrii, a Fryderyk odpłynął wraz z Augustyną i Ewą do Dreamlandu. Aramil został z Katarzyną prawie sam. Jego Węgierska rodzina wymarła, a Katarzyna nie utrzymywała kontaktu z Ojcem. Do końca życia Aramil zajmował się produkcją statków, a ostatniego syna nauczył tego fachu do perfekcji. Na starość Katarzyna opuściła Aramila, zmarła w 1860, a Otto wypłynął na morze w poszukiwanie przygód. Zamek Richtoffen niemalże opustoszał. Aramil zmarł w spokoju ze starości w 1864. Jego majątek został niemalże równo podzielony między jego dzieci.

« Ostatnia zmiana: Lipca 12, 2014, 03:49:39 wysłane przez Tobiasz von Richtoffen-Deithven » Zapisane


Budowniczy Dzisiejszej Jakości Żuław Rzeżuszych
Jarl Soligt
Sołtys Roterhirschbergu
Tobiasz von Richtoffen-Deithven
Człowiek Pracy
****

Posłuch 1
Offline Offline

Wiadomości: 2837



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #1 : Lipca 12, 2014, 06:46:08 »

Chyba napiszę osobną historię o Jakubie Bękarcie.
Zapisane


Budowniczy Dzisiejszej Jakości Żuław Rzeżuszych
Jarl Soligt
Sołtys Roterhirschbergu
Ciecierad Ciecieląg
Czcigodny Gubernator Wszechzachodu
Wielki Elektronik
Filar Monarchosocjalizmu
*****

Posłuch 0
Offline Offline

Wiadomości: 6063


Numer gg: 48274042


Zobacz profil Email
« Odpowiedz #2 : Lipca 12, 2014, 09:24:51 »

Będzie może jakaś kontynuacja? Chodzi mi o potomków Aramila aż do współczesności. To mogłoby być ciekawe.
Zapisane

Zarządca Guberni Zachodniej,
Główny Znachor Sił Zbrojnych ZSKHiW,
Dyrektor IBW, Lord Grabben, Najgenialniejszy Teoretyk Monarchosocjalizmu Stepowego, Geniusz Troski o Człowieka, Krwawy Kursor - Pogromca Botów
Dziabaducha,
(-) gen-mjr dr Ciecierad hrabia Ciecieląg

Tobiasz von Richtoffen-Deithven
Człowiek Pracy
****

Posłuch 1
Offline Offline

Wiadomości: 2837



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #3 : Lipca 12, 2014, 09:33:35 »

Mam zamiar opisać przynajmniej tych ważniejszych członków rodziny Richtoffenów. Moim następnym dziełem będzie chyba jednak krótki opis Jakuba Bękarta.

PS. Może niektórzy się zastanawiają czemu nie wszyscy Richtoffenowie mają "von". Otóż "von" posiadali tylko ci co posiadali ziemie.


* RICHTOFFENOWIE.png (46.37 KB, 1259x1044 - wyświetlony 53 razy.)
« Ostatnia zmiana: Lipca 12, 2014, 09:35:52 wysłane przez Tobiasz von Richtoffen-Deithven » Zapisane


Budowniczy Dzisiejszej Jakości Żuław Rzeżuszych
Jarl Soligt
Sołtys Roterhirschbergu
Ametyst
Rex Ambulans Serenissimus
Primus inter pares
Duma Koronowanej Gwiazdy
*****

Posłuch 11
Online Online

Wiadomości: 4864



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #4 : Lipca 12, 2014, 09:44:39 »

Tak Faradobusównę za Aralczyka... Musze zabronić moim krewnym takich wybryków na przyszłość.
Zapisane

prof. net. dr h. c. mgr generalissimus
Ametyst z rodu Faradobusów

Bardzo Spaniały Król Hirschbergii i Weerlandu,
Sekretarz Generalny Wielkiego Sternika, Protektor Budzimiryzmu,
Geniusz Rzeżuchy, Skarbnica Mądrości, Uosobienie Pracowitości

Tobiasz von Richtoffen-Deithven
Człowiek Pracy
****

Posłuch 1
Offline Offline

Wiadomości: 2837



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #5 : Lipca 12, 2014, 10:42:54 »

Muszę popracować trochę nad stylem następnych biografii. Tutaj zbyt przynudzałem na początku, powtarzałem się i niektóre zdania nie miały sensu, ale to w końcu mój pierwszy tekst tego typu.
Zapisane


Budowniczy Dzisiejszej Jakości Żuław Rzeżuszych
Jarl Soligt
Sołtys Roterhirschbergu
Tobiasz von Richtoffen-Deithven
Człowiek Pracy
****

Posłuch 1
Offline Offline

Wiadomości: 2837



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #6 : Lipca 14, 2014, 01:51:29 »

Takie wzory na tarczach i herbach mieli towarzysze Aramila.

1. Jakub Bękart
2. Filip z Krwawych Pól
3. Hans Jednooki
i 4. Aramil


* Jakub Bękart.png (3.91 KB, 250x250 - wyświetlony 27 razy.)

* Filip.jpg (5.76 KB, 168x168 - wyświetlony 27 razy.)

* Hans.jpg (55.48 KB, 315x300 - wyświetlony 28 razy.)

* Aramil.jpg (19.37 KB, 251x364 - wyświetlony 30 razy.)
Zapisane


Budowniczy Dzisiejszej Jakości Żuław Rzeżuszych
Jarl Soligt
Sołtys Roterhirschbergu
Katha Joanna de Vill
Przodownik
**

Posłuch 1
Offline Offline

Wiadomości: 409



Zobacz profil
« Odpowiedz #7 : Lipca 20, 2014, 09:35:13 »

Autorytarne Księstwo Różowego Domu Kathy popiera wszelkie działania mające na celu popularyzację historii i kultury, z racji tego, że Katha niczym innym się nie interesuje. Masz pan buziaka.
Zapisane
Tobiasz von Richtoffen-Deithven
Człowiek Pracy
****

Posłuch 1
Offline Offline

Wiadomości: 2837



Zobacz profil Email
« Odpowiedz #8 : Sierpnia 03, 2014, 03:56:16 »

Teoretycznie napisałem już biografię następnego z Richtoffenów, ale muszę jeszcze ją przepisać na komputer.
Zapisane


Budowniczy Dzisiejszej Jakości Żuław Rzeżuszych
Jarl Soligt
Sołtys Roterhirschbergu
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.13 | SMF © 2006-2011, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.086 sekund z 21 zapytaniami.